“Warsaw Comic Con 2017” – Relacja

Warsaw Comic Con 2017 według Nat

W dniach 1-4 czerwca w Ptak Warsaw Expo w podwarszawskim Nadarzynie odbył się Warsaw Comic Con, pierwsze takie wydarzenie w naszym kraju. Czy event ten zaliczyć można do naprawdę udanych? Ciężko jednoznacznie stwierdzić, a zdania są mocno podzielone.

Punktem wyjścia przy klasyfikacji Warsaw Comic Conu jako imprezy udanej lub kompletnej katastrofy jest kwestia oczekiwań uczestnika. Jeżeli ktoś oczekiwał jedynie ciekawej rozrywki związanej z popkulturą, jest fanem Gwiezdnych Wojen, a Gra o Tron, Breaking Bad, czy Pamiętniki Wampirów zaliczają się do grona jego ulubionych seriali – wyszedł z imprezy zadowolony. Jeśli jednak ktoś stawiał głównie na świat komiksów i zakładał, że impreza ta będzie Comic Conem z prawdziwego zdarzenia – spotkało go niestety ogromne rozczarowanie. Atrakcji związanych stricte z komiksem było bowiem jak na lekarstwo.


Nie-komiksowy Comic Con

Owszem, nie można powiedzieć, że komiks był tam całkowicie nieobecny, gdyż w ciągu tych czterech dni odbywały się komiksowe panele, w tym spotkania z autorami, takimi jak Kasia Witerscheim, czy Jacek Frąś, jednak poza tym „Pierwszy w Polsce Comic Con” miał w tej kwestii do zaoferowania naprawdę niewiele. Kilka niewielkich „sklepików” z komiksami i stoiska z gadżetami to zdecydowanie za mało, jak na wydarzenie, które komiks ma w końcu w nazwie. W miejscu, w którym jak sądziłam, logo Marvela będzie aż biło po oczach, było go w zasadzie tyle co nic. Wspomniane wyżej sklepiki z komiksami, kilka koszulek do kupienia i dwie maski Iron Mana na wystawie – tyle było Marvela.

W jednej z „sal kinowych” puszczany był jeszcze serial Legion, jednak jakość zarówno obrazu, jak i dźwięku w zasadzie uniemożliwiała jego oglądanie, gdyż niewiele było widać, a ze względu na położenie i charakter sali do środka wciąż wdzierały się dźwięki z zewnątrz. W kwestii Marvela radę dawali jednak cosplayerzy – niemal na każdym kroku spotkać można było Deadpoola. Kilkukrotnie trafiłam też na Czarną Wdowę i udało mi się nawet zrobić zdjęcie ze Scarlet Spiderem (lub Spider-Manem ze zbliżającego się już wielkimi krokami Spider-Man: Homecoming). Stroje obu postaci są dość podobne, więc pewności nie mam. Jednak przy natłoku Gry o Tron, na którą twórcy wydarzenia postawili zdecydowany nacisk, i wszechobecnych Star Warsów to wszystko ginęło, stając się niemalże niezauważalnym.


Popkulturowy festyn

Wydarzenie, które odbyło się w ubiegły weekend w Nadarzynie nie było prawdziwym Comic Conem, był to po prostu popkulturowy festyn. Fani z całego kraju mogli przyjechać, by zagrać w ulubione gry, wziąć udział w licznych konkursach, cieszyć się makijażem zombie, spotkać gwiazdy swoich ulubionych seriali oraz cyknąć fotkę z C-3PO i R2D2. Dlatego, jako wydarzenie popkulturowe wyszło naprawdę dobrze. Fani Gwiezdnych Wojen mogli stoczyć bitwę na miecze świetlne, przybić piątkę Vaderowi, oraz podziwiać znakomicie wykonane modele statków z uniwersum i piękne kostiumy z planu filmowego. Maniacy The Walking Dead mogli zobaczyć siebie w wersji zombie na dwa możliwe sposoby – w wersji wirtualnej lub za pomocą odpowiedniego makijażu, oraz zapozować do zdjęcia ze słynną Lucille, która zaszczyciła nas swoją obecnością. Pomiędzy halami również czekały atrakcje.

Odwiedzający mogli cieszyć się widokiem aut z kultowych filmów, takich jak Scooby-Doo, Flintstonowie, czy Powrót do przyszłości, a nawet do nich wsiąść. Znaleźć można było także stanowisko imitujące krajobraz Mad Maxa, gdzie czekali ludzie ubrani w post-apokaliptyczne stroje; stały tam też pojazdy i namioty, z których jeden nosił zabawną nazwę Kaplica Mela Gibsona. Wielbiciele Gry o Tron mogli zagrać w Monopoly z serialowej edycji, podziwiać ogromnych rozmiarów figury smoków oraz zrobić sobie zdjęcie na Żelaznym Tronie (ponoć oryginalnym). Nie wspominając już o gwiazdach serialu, od których można było dostać autograf, zadać kilka pytań i zrobić pamiątkowe zdjęcie. Jednemu chłopakowi udało się nawet zmierzyć na rękę z samym Górą. Zawiodło jedynie obozowisko Nocnej Straży, które nie robiło żadnego wrażenia i więcej miało wspólnego z atrakcją dla dzieci niż z serialowym Murem i Jonem Snowem.

Ogromną siłą tego wydarzenia byli bez wątpienia wspominani już wcześniej cosplayerzy. Bowiem na co dzień nie można zrobić sobie zdjęcie z Margaery Tyrell czy Spider-Manem. Nie można też stać w kolejce po hamburgera z Grootem i Królewną Śnieżką lub tańczyć na scenie z Jackiem Sparrowem, Daenerys Targaryen, Deadpoolem i Darthem Maulem w rytm muzyki z Piratów z Karaibów. Dodatkowo zorganizowana została Gala Cosplayowa, podczas której zgromadzeni widzowie mogli podziwiać prezentacje osób przebranych. Te najlepsze stroje zostały wyłonione i odpowiednio nagrodzone.

W jednej z hal odbywało się natomiast Good Game Expo, które śmiało można nazwać istnym rajem dla graczy, niezależnie od wieku. Ja jednak do ich grona nie należę, więc nie spędziłam w tej strefie zbyt wiele czasu. Z moich obserwacji mogę jednak stwierdzić, że strefa ta spełniła swoje zadanie i miała naprawdę sporo do zaoferowania.


Kwestie organizacyjne

Pierwsze zgrzyty dotyczyły transportu, który dla niezmotoryzowanych był istnym koszmarem. Darmowe autobusy podstawione przez organizatorów Comic Conu notorycznie się spóźniały. Czasem też nie przyjeżdżały wcale. Jeśli już się pojawiały – zabierały zaledwie 1/10 oczekujących. Tych, którzy postanowili więc wyruszyć do Nadarzyna zwykłą komunikacją miejską również czekała niemiła niespodzianka – autobusy były dosłownie zapchane ludźmi. Trzecią opcją była taryfa, która jednak dla osób dojeżdżających z Warszawy była kosztem rzędu 60-100 zł.

Miłym zaskoczeniem był brak większych kolejek na teranie samej imprezy, a przynajmniej ja na takowe nie natrafiłam. Zarówno do kas, foodtracków czy toalet nie czekało się z reguły dłużej niż kilka minut. To olbrzymi plus przy takiej ilości osób.

Największym organizacyjnym wyzwaniem był z całą pewnością weekend, kiedy to w Ptak Warsaw Expo zawitały gwiazdy seriali Gra o Tron, Breaking Bad, The Vampire Diaries, The 100 (jak to nazwał prowadzący – The Sto), oraz Teen Wolf. Z tym właśnie wiąże się największy niesmak, który pozostał po imprezie. Chodzi tu mianowicie o odwołanie przyjazdu najważniejszej gwiazdy W TRAKCIE trwania wydarzenia. Charles Dance – znany głównie z roli Tywina Lannistera w Grze o Tron, posiadający jednak w swoim dorobku całą masę świetnych ról. Dance był pierwszą gwiazdą, której przyjazd został ogłoszony. Był on też najprawdopodobniej głównym powodem, dla którego Warsaw Comic Con cieszył się takim zainteresowaniem.

W zasadzie z kim bym nie rozmawiała podczas wydarzenia, prawie każdy twierdził, że przyjechał tu głównie ze względu na Charles’a. Nic więc dziwnego, że ludzie poczuli olbrzymi zawód, gdy okazało się, że aktor jednak nie zaszczyci nas swoją obecnością. Jednak to nie na tym polegał główny problem i powód licznych zażaleń. Chodziło bowiem o to, że organizatorzy zataili tę informację przed uczestnikami i poinformowali nas o tym dopiero w ostatniej chwili, choć sami już od dłuższego czasu wiedzieli, jak wygląda sytuacja. Kilka godzin przed ogłoszeniem, gdy stałam w kolejce po autograf, bardzo miła dziewczyna z obsługi zdradziła mi w sekrecie, iż szanse na to, że Charles się pojawi wynoszą maksymalnie 2%. Co z tego, że jego twarz wciąż widniała na materiałach promocyjnych, a organizatorzy podali w harmonogramie godziny, w których będzie można spotkać aktora. Ludzie czuli się oszukani i mieli do tego pełne prawo.

W sobotę o godzinie 11:00 odbyć się miało uroczyste otwarcie wydarzenia, które opóźniło się o 30 min. Prowadzący tłumaczyli zaistniałą sytuację tłumem i ogromnymi kolejkami, które utworzyły się przed wejściem. Ja takowych ani razu nie widziałam. Uczestnicy, którzy zakupili najdroższe bilety, tzw. GOLD cieszyć się mogli wydzieloną pod sceną strefą z miejscami siedzącymi. Reszta zaś zmuszona była podziwiać gwiazdy z nieco większej odległości.

Panel z gwiazdami był krótki. Padły pytania o to, jak aktorom podoba się Warszawa – generalnie byli zachwyceni, chwalili Starówkę i Łazienki oraz polską kuchnię. W tej kwestii mocno zawiodła prasa. Pytania zadawane przez dziennikarzy zdawały się być wymyślone na poczekaniu, na dokładkę wypowiedziane angielszczyzną na poziomie wczesnego gimnazjum. Reszta poszła jednak sprawnie i byłam miło zaskoczona organizacją Strefy Foto i Autografów. Organizatorzy skutecznie panowali nad tłumem, każdy znał swoje miejsce i ogólna atmosfera była bardzo przyjemna. Oprócz tego w ciągu dwóch dni odbywały się panele z aktorami, co do których również nie można mieć żadnych zastrzeżeń.


Wnioski

Podsumowując, choć Warsaw Comic Con z prawdziwym Comic Conem miał raczej niewiele wspólnego, uważam go za imprezę całkiem udaną. Nawet pomimo wymienionych wcześniej potknięć i organizacyjnych niedociągnięć. Biorąc pod uwagę fakt, iż była to pierwsza taka impreza organizowana w naszym kraju – wyszło całkiem nieźle. Z pewnością wybiorę się na Comic Con Central Europe (przemianowany na Warsaw Comic Con: Fall Edition). Impreza ta odbędzie się już we wrześniu… O ile organizatorzy wyciągną odpowiednie wnioski. Miejmy nadzieję, że będzie już tylko lepiej, a przede wszystkim bardziej komiksowo.


Galeria:

(Kliknij na dany obrazek, aby go powiększyć)


Autorka: Nat

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
Will Traval dołącza do obsady “X-Men: Dark Phoenix”

Will Traval w  X-Men: Dark Phoenix! Will Traval, znany z roli Willa Simpsona w serialu Jessica Jones, oficjalnie potwierdził, że dołączył do obsady filmu X-Men:

Zamknij