„All-New X-Men: Utopianie” – Recenzja

All-New X-Men: Utopianie (tom 7)

X-Men, X-Men, co z was wyrośnie, martwię się już od dawien dawna. Liczyłem, że szumny podtytuł oraz intrygująca okładka tego zbioru nie zawiodą i będę mógł przeczytać solidne i satysfakcjonujące zakończenie serii o młodszych inkarnacjach mutantów ze szkoły Xaviera dla utalentowanej młodzieży.

X-Men

Jeśli czytacie moje recenzje, to prawdopodobnie zauważyliście pewien schemat. Wstęp, streszczenie fabuły, ocena scenariusza, ocena stylu graficznego, opinia o polskim wydaniu i podsumowanie. Problem zaczyna się w miejscu, gdzie powinienem opowiedzieć wam, co się dzieje w tym albumie. Zawartość tomiku nie jest spójna, ponieważ dzieli się na  trzy sekcje: przed Czarnym Wirem, Czarny Wir i po Wirze. Pierwszą część poświęcono Jean Grey i jej szkoleniu pod okiem Emmy Frost. Następnie otrzymujemy dwa zeszyty wyrwane z kontekstu i żeby je zrozumieć należy zapoznać się z utworami powiązanymi, wydanymi w ramach innych serii (np. Strażnicy Galaktyki, Nova, solowa seria o Star-Lordzie etc.). Koniec tomiku to dwa zeszyty post-wydarzeniowe nawiązujące do podtytułu Utopianie. Ciężko streścić fabułę czegoś, co jest zlepkiem zeszytów. Nie miałem wielkich oczekiwań po przygodzie z poprzednim albumem od Egmontu, więc nie mogę powiedzieć, że historia zawodzi. Nie ma tutaj spójnego wątku, o którym mógłbym się wypowiedzieć.

Wizualnie najlepiej wypada zeszyt o treningu Jean Grey. Jest inny w stosunku do reszty. Bardziej artystyczny. Daje odczucie jakby każdy kadr był ręcznie malowany farbą. Postacie są lekko przerysowane, ale pasujące do ogólnej koncepcji. Rysunki ilustrujące historie związane z Czarnym Wirem są dziwne. Bardzo uproszczone i w pewnych momentach umowne. W moim osobistym odczuciu były brzydkie. Ostatnie zeszyty wracają do swojego standardowego stylu. Są ładne i kolorowe tak, jak w tomie 6. Aż przykro mówić, że nie znalazłem żadnego kadru, który zapadłby mi w pamięć.

Od strony technicznej wydanie Egmontu jest bardzo dobre. Tłumaczenie i lokalizacja bez zarzutu. Boli mnie fakt, że polski wydawca poszedł mocno w ślady amerykańskiego weterana, jakim jest Marvel i rozbił wydarzenie na części osadzone w różnych seriach. Co gorsze, nie wydano w Polsce całego Czarnego Wiru. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby zebranie całego materiału i wydanie go jako mini-serię. Nie wiem, co wpłynęło na decyzje Egmontu, ale potraktowanie całego wydarzenia po macoszemu i wydanie go „po łebkach” to strzał w kolano.

 

Utopianie to album dziwny. Odebrałem go jako zlepek wydany na siłę. Historie zebrane między okładkami są przeciętne. Trochę nieudolnie próbują przemycić tematy społeczne i zmienić pewne elementy w historii bohaterów na siłę. Album przeznaczony dla kolekcjonerów serii All New X-men i fanów prac Michaela Briana Bendisa. Po doświadczeniach z tą serią, do kolejnych prac tego scenarzysty będę podchodził z rezerwą, ponieważ stworzył on koncept ciekawy oraz posiadający ogromne możliwości, jednak finalnie pozostawił po sobie niesmak i lekki zawód.


Autor: Buarey


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja was przekonała do zakupu, to serię/tom możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x