„Bring on the Bad Guys: Abomination” #1 (2025) – Recenzja
Bring on the Bad Guys: Abomination #1 (2025)
Abominacja
Komiks Bring on the Bad Guys: Abomination #1 to prawdziwa abominacja. Serio. Phillip Kennedy Johnson, gość od płytkich, sztampowych fabuł choćby z Supermanem (przez niego po wielu latach przygody rzuciłem czytanie serii), gdzie bohaterowie po prostu byli, zamiast być jacyś, zrobił tu całkiem fajny komiks. Jak widać zdarza się i fajnie, że zdarzyło się tym razem.
THE DEVIL MADE HIM DO IT… Emil Blonsky is never one to turn down a good deal. Whether it’s to fell the mighty GROOTSLANG in exchange for his freedom from a Wakandan prison, or to collect a soul on behalf of MEPHISTO for a mystery boon. THE ABOMINATION is always the monster for the job, and he’s going to prove it once and for all. Part THREE of SEVEN Villainous One-Shots!
Co jest dobre w tym zeszycie? To, że Johnson skupia się tutaj na bohaterze. Zamiast akcji mamy ukazanie postaci i to całkiem niezłe. Nie mówię, że akcji nie ma, ale to właśnie to skoncentrowanie się na Abomination jest najciekawsze i najlepiej wchodzi. I wychodzi też. Okej, to nie jest psychologia ani zgłębienie postaci na poziomie twórczości Straczynskiego czy DeMatteisa – właściwie między Johnsonem a nimi jest prawdziwa przepaść – ale doceniam starania.
Poza tym rzecz jest całkiem nastrojowa (trochę horror, trochę fantasy, trochę baśni, ale i superhero też), nieźle wygląda i czyta się szybko, bez grama nudy. Zawodu nie ma, zachwytu co prawda także, ale jak na tego twórcę i temat tak wyeksploatowany, jest na tyle dobrze, że śmiało mogę rzecz polecić Waszej uwadze. Nawet jeśli jest mocno przewidywalne to wszystko.
Autor: WKP





