Wrocławskie Dni Fantastyki 2018 – Relacja

Dni Fantastyki 2018 okiem redaktorów Planety Marvel

Za nami XIV Dni Fantastyki. Po raz kolejny piękny obiekt jakim jest Centrum Kultury Zamek i otaczające go zielonego tereny we Wrocławiu-Leśnicy przez trzy dni gościły fanów około fantastycznych klimatów. Tematem przewodnim programu tegorocznych DF-ów było hasło: W świecie mrocznych opowieści. Jednak atmosfera i wszystkie atrakcje bynajmniej mroczne nie były. Było wesoło, kolorowo i jak zwykle działo się wiele. My, Planeta Marvel, po raz drugi mieliśmy zaszczyt być partnerem medialnym imprezy. Co szczególnie utkwiło nam w pamięci i jakie wrażenie wywarła na nas ta edycja, o tym poniżej.


Zireael

Na moje piąte już DF-y pierwszy raz przyjechałam bez żadnego planu ograniczonego godzinami interesujących mnie prelekcji. Chciałam przede wszystkim spotkać się ze znajomymi z całej Polski, których widuję raz, góra dwa razy do roku, a że iście piknikowy klimat imprezy sprzyja takim spotkaniom, nie zawiodłam się. Dlatego też sporo czasu spędziłam w strefie gastronomicznej (w tym roku umiejscowionej po obu stronach zamku) dyskutując na wszelkie możliwe tematy (nie tylko takie związane z fantastyką), racząc się zacnymi trunkami browaru Profesja i próbując tego, co miały do zaoferowania food-trucki.

Obok znajdowała się strefa handlowa, gdzie wystawcy prezentowali taką mnogość fantastycznych gadżetów (koszulki, kubki, figurki, gry, maskotki itp., itd.), w przeróżnych cenach, że każdy mógł znaleźć dla siebie chociaż jedną rzecz (osobiście uszczupliłam znacznie zawartość mojej sakiewki). Nie zabrakło oczywiście merchu związanego stricte z Marvelem, gdzie prym wiodły produkty z Avengers: Infinity War, w tym oglądana przez wielu (nabyta przez kolegę Bartka) Rękawica Nieskończoności.

W konwentowym sklepiku wreszcie (w przeciwieństwie do lat ubiegłych) sprzedawano książki (a także grafiki). Co prawda było to tylko pozycje zaproszonych na DF-y gości, ale sam fakt, że można było je nabyć, zaliczam na ogromny plus; pomogło to na pewno tym, którym zamarzył się autograf ulubionego autora, a z tych czy innych powodów nie zabrali z domu odpowiedniego woluminu do podpisu. Gości można było „łapać” w specjalnej strefie spotkań przez cały konwent, gdzie pojawiali się w wyznaczonych w programie porach; fani mogli uścisnąć im dłoń, zrobić sobie wspólne zdjęcie, zadać pytanie lub po prostu wyciągnąć się wygodnie na ustawionych leżaczkach i słuchać, co ich uwielbiany autor lub autorka mają do powiedzenia (mnie udało się na przykład wysłuchać pierwszego rozdziału nowej książki Anety Jadowskiej – sama radość). Idąc dalej tym tropem, najmilej wspominam właśnie panele dyskusyjne z zaproszonymi gośćmi, w tym spotkanie z GF Darwin.

Oprócz rozbudowanego programu z prelekcjami (tu pochwalę strefę Gry o Tron, a dokładniej Familiadę i „odwrócony konkurs” z Pieśni Lodu i Ognia) dotyczącymi właściwie każdego zakamarka fantastyki (z lekkim naciskiem na literaturę), zaskoczyła mnie ilość tegorocznych warsztatów. Zawsze chcieliście się nauczyć wyszywać – proszę bardzo; zbudować walizkę (!) – oczywiście; tańczyć, śpiewać, żonglować, fechtować, rysować komiks, a może piec podpłomyki – tak, tak, tak i jeszcze raz tak. To wszystko i wiele więcej oferowały wioski fanowskie i mistrzowie w swoim fachu udzielający rad w zamkowych salach lub licznie rozmieszczeni w parku wokół zamku. A jeśli komuś ciągle było mało, zawsze mógł polatać „na miotle” w meczu quidditcha lub pookładać innych grając w Juggera. Naturalnie nie zabrakło również games roomów, zarówno „bez prądu” jak i „z”, gdzie na wybór gier nie można było narzekać.

Galerię zamku zdobiła w tym roku wystawa Miecze Europy, gdzie zaprezentowano ok. 60 kopii mieczy wykonanych z brązu, żelaza i stali, bogate opisy oraz tablice tematyczne, 2 filmy edukacyjne, instalacje przestrzenne („Węzeł Gordyjski”, „Ekskalibur”, „Miecze Gruwnaldzkie”)  i eksponaty uzupełniające (pancerze, tarcze). Całość była szalenie interesująca nie tylko dla pasjonatów broni.

I wreszcie clou konwentu czyli cosplay. Nie wiem, czy znalazłaby się chociaż jedna osoba zdolna wymienić wszystkich przebierańców – tylu ich było. Od postaci z filmów, komiksów, mangi i anime, przez książki, musicale i wszystko, co wam przyjdzie do głowy. Elfy, krasnoludy, czarodziejki i superbohaterowie przez trzy dni włóczyli się po Leśnickim Parku, a w sobotę spora grupa prezentowała swoje wspaniałe stroje w konkursie w amfiteatrze. Mnie osobiście najbardziej do gustu przypadli Walkiria Brunhilda z komiksów Marvela i Lechita, a poza konkursem serca wielu podbił Magikarp – coś fantastycznego!

Jeśli chodzi o organizację tegorocznych DF-ów to są plusy i minusy. Cieszy, że wróciły jednodniowe wejściówki, w końcu nie wszyscy mają czas i fundusze, by pojawić się na całej imprezie. Dobrym rozwiązaniem było także przedzielenie holu zamku: wchodzący poruszali się jedną stroną, wychodzący drugą – zdecydowanie rozładowało to tłok. Na pochwałę zasługują również gdżdacze: przemili, pomocni i dobrze zorganizowani. Boli natomiast zamykanie games roomów i strefy gastronomicznej o 22:00… gdy kończyły się wykłady i warsztaty wreszcie był czas, by siąść spokojnie w większym gronie, a niestety na terenie konwentu się nie dało…

Rozumiem kwestie bezpieczeństwa, ale system wpuszczania do sal prelekcyjnych tylu osób, ile było krzeseł nie do końca zadziałał, bo nie wzięto pod uwagę popularności danych punktów programu. W rezultacie niektóre większe sale świeciły pustkami, a do mniejszych były wyścigi o miejsce i sporo ludzi musiało się obejść smakiem (chociaż spokojnie jeszcze parę osób siadłoby bez ścisku na podłodze nie stwarzając zagrożenia).

Oczywiście nawet te potknięcia nie umniejszają mojego zadowolenia z XIV DF-ów. Bawiłam się świetnie. Zamek i cudny park dookoła to idealne miejsce, by się zrelaksować i spędzić czas w wesołym gronie osób pozytywnie zakręconych na punkcie fantastyki. Niewiele jest tak przyjaznych konwentów, na które rokrocznie wraca się z jeszcze większą ochotą.

Chce więc podziękować wszystkim organizatorom, helperom, twórcom programu, starym i nowym znajomym, a także fanom Planety Marvel, którzy przybyli na nasze naprędce zorganizowane mini-spotkanie. Będę powtarzać do znudzenia, że konwent to przede wszystkim ludzie, a takich wspaniałych ludzi jak Wy wszyscy, to ze świeca szukać. Do zobaczenia!

 


SQ

Szczerze przyznam, że program tegorocznych Dni Fantastyki był dla mnie strasznie nieciekawy. To znaczy nie twierdzę, że panele i prelekcje, które oferował cały festiwal były złe lub coś w tym stylu. Po prostu nie przypadł mi on do gustu pod względem tematycznym. Za mało komiksowych wykładów, a za dużo literackich, no ale o gustach się ponoć nie dyskutuje. Większość czasu spędziłem ze znajomymi na wyśmienicie przygotowanej (jak zawsze zresztą) strefie gastronomicznej, która oferowała w zasadzie chyba wszystko. Frytki, krążki cebulowe, tortille, hot-dogi, burgery, zestawy obiadowe, zapiekanki, no i oczywiście piwo. Browar Profesja spisał się na medal po raz kolejny. Szczególnie z trunkiem o nazwie „Inżynier”. Jeśli jesteście pełnoletni, zdecydowanie polecam.

Równie cudowna była strefa handlowa, gdzie można było znaleźć choćby figurki Funko Pop (a także inne modele), pluszaki, koszulki (tony pięknych wzorów), breloczki, kubeczki, podkładki pod nie, gry planszowe oraz inne gadżety. Sam wydałem tonę pieniędzy na rzeczy, które przywiozłem ze sobą do domu. Warto również dodać, że można było nawet zaopatrzyć się w Rękawicę Nieskończoności Thanosa (którą zakupił kumpel z zaprzyjaźnionego portalu Westeros.PL znany też jako Kapitan Fandom); miejcie się na baczności, bo nigdy nie wiecie, kiedy wyparujecie.

Konsolówka również okazała się naprawdę świetną rozrywką. Dwa pomieszczenia w podziemiach to idealna lokalizacja dla wszystkich „jaskiniowych nerdów”, którzy mogli „popykać” w zasadzie w każdą odmianę gier wideo. Mordobicia, wyścigi, platformówki, gry muzyczne, przygodówki, a nawet w retro tytuły z okresu GameBoya. Zdecydowanie strzał w dziesiątkę.

Gala Cosplay również bardzo mi się podobała. Wydaje mi się nawet, że była ona przygotowana z jeszcze większym zaangażowaniem, niż w roku ubiegłym, ale nic w tym dziwnego. Osób uczestniczących w konkursie było jeszcze więcej. Co prawda z niektórymi wynikami się nie zgadzam, ale to tylko moje zdanie (i nie jest ono jakoś specjalnie istotne). W tym miejscu chciałem jeszcze pochwalić świetnego pana prowadzącego – Przemka (również z roku ubiegłego) – którego po prostu fajnie się słucha i ogląda. Człowiek wie, co ma robić i jak zabawiać publiczność. Ostatnią, ale wcale nie najgorszą, zasługującą na pochwałę jest oczywiście czuwająca nad konkursem Atai. Gdyby na mojej głowie było stworzenie czegoś takiego, popłakałbym się pewnie i zawinął w kocyk z Avengersami. Na końcu tego akapitu chciałbym jeszcze pochwalić zespół Dziwoludy [z Krzyków ;)], ekipę Gwardii Gryfa oraz grupę taneczną prezentującą pokaz Tribalu. Oba występy robiły oszałamiające wrażenie.

Co do paneli – nie byłem na prawie żadnym. Serio. Udałem się jedynie na Familiadę w edycji Westeros, która po raz kolejny dostarczyła mi niezapomnianych wrażeń. W skrócie – tona zabawy, masa powodów do uśmiechu i pożywa do żartów na kolejny rok. Serdeczne pozdrowienia dla prowadzących.

Co jeszcze warto dodać? Organizacja stała na wysokim poziomie. Nawet bardzo. Helperzy sprawdzali, czy uczestnicy posiadają wejściówki. Do tego pełnili dyżury w poszczególnych miejscach, pilnowali tego, aby w zamku było zawsze przejście i korytarze nie były zatłoczone. W tym roku pojawiło się także dużo więcej ochrony, co oczywiście poskutkowało tym, że obyło się bez wszelakich burd i awantur. Spokój i bezpieczeństwo przede wszystkim. To się chwali. To samo można rzec odnośnie bardzo szybko reagującego patrolu medycznego.

Pewnie o czymś zapomniałem, ale człowiek nie jest w stanie wymienić wszystkiego, a jedynie to, co najbardziej zapadło mu w pamięć. Pomimo programu, który do mnie nie trafił, uważam, że tegoroczne DFy były o niebo lepsze od zeszłorocznych. To w dalszym ciągu najlepszy festiwal fantastyki i wszystkiego, co nerdowe/geekowe, kolorowe, niezwyczajne i oryginalne. Tylko tu można poczuć jedyny w swoim rodzaju rodzinno-domowy klimat. Wszyscy są dla siebie mili i wszyscy traktują się równo, niezależnie od tego czy jest się krasnoludem, elfem czy orkiem. Wszyscy są i zawsze będą tu mile widziani. To cenie sobie w DF-ach najbardziej. Żadna impreza nigdy nie dogoni Dni Fantastyki pod tym względem. Po prostu się nie da.

Dni Fantastyki

PS. Ludzkich rozmiarów Magikarp rozkładający się w losowych miejscach leśnickiego parku i strefy gastronomicznej okazał się perełką DF-ów w piątek. 😉


Autorzy: Zireael & SQ


Za udostępnienie nam zdjęć serdecznie dziękujemy stronie Kapitan Fandom.

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
Ant-Man and The Wasp
“Ant-Man and The Wasp” – Spot “Quantum Realm”

Choć w USA Ant-Man and The Wasp weszło już na ekrany kin, Polska (a także kilka innych krajów) będzie musiała poczekać jeszcze

Zamknij