“Empyre: Savage Avengers #1” (2020) – Recenzja

Empyre: Savage Avengers #1 (2020)
Empyre: Słabe Avengers

Kolejny tydzień, kolejne dodatki do eventu Empyre i… kolejna porcja rozczarowań. A największym z nich jest zeszyt Empyre: Savage Avengers #1, po którym nie spodziewałem się wiele, ale też i nie spodziewałem się, że dostanę aż tak mało czegoś dobrego. Właściwie jedyny pozytyw, jaki widzę w tym zeszycie jest taki, że to one-shot i więcej nie trzeba się będzie z nim męczyć.

In South America, Conan finds himself enslaved – which is typically bad news for those attempting to do the enslaving! But these enslavers come from beyond the stars, and they’ve got a singular and grisly end in store for the Cimmerian – one that only Venom can help him avoid!

Znacie to uczucie. Bierzecie komiks do ręki, wiecie że to będzie tandeta, bo mówi Wam to okładka, opis wręcz wykrzykuje to w waszą stronę, ale Wy macie jeszcze odrobinę nadziei, że chociaż będzie to tandeta zabawna. Że będzie to kicz, który się lubi, niczym niektóre filmy z lat 70. i 80. XX wieku. Wtedy zaczynacie czytać, męczycie pierwszą stronę, drugą, trzecią, a po piątej już się Wam nie chce dalej w to brnąć, chociaż i tak brniecie, bo wydaliście na to pieniądze, a szkoda tych groszy (albo musicie rzecz zrecenzować). Dokładnie to czułem czytając Empyre: Savage Avengers #1.

Dlaczego? Bo już sam pomysł na włączenie Conana do uniwersum Marvela była słaby. Jeszcze słabiej wyszło usilne wciskanie go do tego, co się dzieje w świecie naszych bohaterów. Conan tu nie pasuje, co gorsza w wykonaniu Duggana, który zajął się tym zeszytem, nie jest nawet barbarzyńcą, którego znamy z książek i kina, bo zrobiono z niego kolejną kopię Lobo. Już samo to zawodzi, ale absurdalna fabuła, którą należało podać bez grama powagi, okazuje się zbyt poważna, by udźwignąć coś takiego. Zostaje historyjka, którą od biedy da się przeczytać, wyłączając przy tym myślenie, ale po co? Ani nic nie wnosi, ani nie zapewnia dobrej rozrywki. Ani tym bardziej, nie oferuje nawet dobrych rysunków (lubię Smallwooda, ale w ogóle on tu nie pasuje).

Komu warto polecić ten zeszyt? Tym, którym jakimś cudem przygody Conana wcielonego do głównego uniwersum Marvela się podobały, a także każdemu, kto koniecznie musi przeczytać wszystkie dodatki do Empyre. Reszta niech omija szerokim łukiem.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Diziti

Pamiętam Conana filmowego granego przez słynnego aktora amerykańskiego o imieniu Arnold. Ten film był bardzo ciekawy. Wyróżniał się na tle innych. Myślę, że Marvel korzystał z tych wzorców. Nie należy Conana przekreślać.

1
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x
()
x
Przeczytaj poprzedni wpis:
Alison Brie, She-Hulk
“She-Hulk”: Alison Brie śledzi plotki castingowe wraz z fanami

Alison Brie przyznała, że nie wie, na jakim etapie są castingi do serialu She-Hulk, ale chętnie śledzi wszelkie plotki na

Zamknij