„Punisher Epic Collection: Układanka Jigsawa” – Recenzja

Punisher Epic Collection: Układanka Jigsawa
Puni sprzed lat

Kolejny klasyczny Punisher. Czyli to, co kiedyś wychodziło od TM-Semic, na przełomie 1991 i 1992 roku. Jeśli czytaliście i macie tamte komiksy, nie czeka Was tu wiele nowego materiału – ot jeden annual i dwa one-shoty. Ale dla fanów Puniego, którzy nie mieli okazji czytać zeszytówek wydawanych w naszym kraju ponad trzy dekady temu, to nie lada gratka, bo ta klasyka jest naprawdę dobra. Okej, gdzie jej tam do tego, co robił Ennis chociażby. Ba, nawet do dzieł Aarona – tych wydanych po polsku, nie tego gniota z Aresem, który popełnił jakiś czas temu – ale jednak ma w sobie coś.


Jigsaw, zaciekły wróg Punishera, łączy siły z Wielebnym Samem Smithem. Ten guru dobrze zna Franka, a na dodatek służy demonicznej sile i chce po swojemu uleczyć Amerykę. Frank Castle musi zmierzyć się nie tylko z nim, lecz także z dilerami, handlarzami bronią oraz mafią. Zapoluje też na pewnego mordercę, udając taksówkarza.

Dodatkowo: za Punishera wezmą się najemnik Paladin oraz agent, który kiedyś odgrywał rolę Kapitana Ameryki. A sam Frank dołączy do wyścigu po jedną z najważniejszych broni w uniwersum Marvela!

Scenariusze do tego tomu napisali między innymi Mike Baron i Chris Henderson, a rysunki przygotowali Tod Smith, Bill Reinhold, Max Texeira, Mike Harris i inni artyści. Album zbiera zeszyty z lat 1990–1991: „Punisher” (1987) #35–48 i „Annual” #4, a także „Punisher: No Escape” i „Punisher: The Prize”.


Jaki jest Punisher każdy wie. Brutalny gość, który się nie cacka z nikim, a w zabijaniu wrogów i unikaniu zasadzek wykazuje się pomysłowością, której nawet MacGyver by mu pozazdrościł. Więc taka uwaga, gdy czytacie te starocia, pamiętajcie, że jednak to nie te czasy co teraz, wtedy jeszcze łagodniej do wszystkiego podchodzono i dlatego nie jest tak krwawo, brutalnie, ani mrocznie. Takiej pomysłowości też nie ma. Ale nadal dobrze się to czyta.

Ta seria na tym etapie to takie czyste sensacyjne dzieło. Mafia, gangi, wybuchy, śmierć, strzelaniny, twardzi faceci, piękne kobiety… Punisher jest tu bardziej ludzki, ale jednak pozostaje też mordercą złych, po prostu jeszcze nie ma tej bezwzględności. A wszystko to podlane jest często jakże niemalże przygodową estetyka, która bardzo przyjemnie wypada.

Rysunki, jak to rysunki klasyki. Czyli jak pisałem poprzednio: niby prosto, ale realistycznie, niby barwnie, ale z odpowiednią dozą mroku. Wpada to w oko, tym bardziej, że wydanie (tradycyjnie) świetne jest i tyle. W skrócie: dobra robota dla tych, którzy lubią klasyczne komiksy, ale nie są fanami superhero.


Autor: WKP


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja przekonała Was do zakupu – opisywany tom/serię możecie nabyć tutaj.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x