„Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią” – Recenzja

Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią

Przyznam szczerze, iż postać Black Cat nie należy do grona moich ulubionych bohaterów z Domu Pomysłów. Dlatego też kiedy po raz pierwszy usłyszałem, podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, iż ma zostać wypuszczony komiks pt. Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią, nie byłem jakoś specjalnie zachwycony. Zeszyt w końcu trafił w moje ręce dzięki hojności wydawnictwa Egmont, zaś ja z umiarkowanym zainteresowaniem zagłębiłem się w lekturę.

Swoją znajomość twórczości Kevina Smitha mogę zamknąć na podwójnym tomiku Daredevil: Diabeł Stróż, który miałem przyjemność przeczytać parę lat temu. Oświadczam bez bicia, że nie jest to moja ulubiona historia z „rogatym”, a tu miałem sprostać recenzji opowieści dotyczącej jednego z najbardziej ikonicznych bohaterów Marvela – Spider-Mana.

Spider-Man, Black Cat

W Nowym Jorku trup ścieli się gęsto, to nie od dziś wiadomo, ale szczególnie dużo go ostatnio wokół jednego, podejrzanego złoczyńcy. Ciekawostką jest fakt, że owi ludzie giną w wyniku przedawkowania heroiny, jednak na ich ciele nie ma ani jednego śladu po wkłuciach od igieł. Jego tropem rusza Spider-Man oraz, na doczepkę, Black Cat, która bada sprawę zaginięcia swojej przyjaciółki Tricii. Trop wiedzie do dilera o przezwisku Mr. Brownstone. Problem w tym, że nikt nie wie, kim on tak naprawdę jest.

Komiks w rzeczywistości porusza wiele tematów tabu, takich jak gwałt, molestowanie seksualne czy nadużywanie substancji psychoaktywnych. Są to zagadnienia, których po dziś dzień nie porusza się zbyt często, a już na pewno nie w komiksach Marvela, które (zwłaszcza teraz) są wybitnie 'Kid-friendly’. Każde z powyższych jest podjęte z subtelnością, aczkolwiek idealnie trafiające w punkt. Świetnie jest to podkreślone w dialogach między bohaterami, zwłaszcza w tych na temat gwałtu, gdzie praktycznie dostajemy jasny przekaz, że takie postępowanie powinno się i należy zgłaszać odpowiednim organom.

Niestety, nawet pomimo tego, że w komiksie dostajemy niezwykle trudną tematykę, to nadal zeszyt cierpi tu i tam na kilka głupotek i dziur fabularnych; m.in. jak np. Black Cat wydostała się z więzienia Rykers? W innych momentach numer bywa po prostu przewidywalny, bo wszyscy dobrze wiemy, że kiedy bohaterowie się rozdzielą, to jedno z nich w jakiś sposób za to zapłaci. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest zły komiks, to nie jest też średni komiks. To przyzwoite czytadło, ale zdaje mi się, że hype nakręcony wokół tej powieści to zasługa tylko i wyłącznie kontrowersyjnej materii jaką porusza.

Spider-Man, Black Cat

Za rysunki odpowiada Terry Dodson i za to należą się brawa. Komiks jest bardzo ładnie narysowany, choć ze względu na tło opowieści moim skromnym zdaniem powinien on dostać zdecydowanie mroczniejszą i depresyjną kreskę. Nie oznacza to, że dobór artysty jest zły. Tym bardziej, że ów rysownik ma już na swoim koncie kilka udanych współprac, zarówno z DC, jak i z Marvelem np. przy historiach o Spider-Manie z serii Marvel Knights.

Komiks dostajemy w standardowej, twardej oprawie, charakterystycznej dla linii Marvel Classic, wypełnionej kolorowymi ilustracjami, zamieszczonymi na kredowym, pół-matowym papierze.

Spider-Man, Black Cat

Reasumując, nie miałem żadnych oczekiwań wobec tego zeszytu, być może dlatego, że nie wiedziałem, o czym on jest. Aczkolwiek świetnie nakreślone portrety psychologiczne postaci, niełatwa tematyka oraz śliczne rysunki sprawiają, że ciężko by ten komiks się komuś nie podobał. Fakt, ma swoje grzeszki, ale wszyscy wiemy, że nie ma rzeczy idealnych, więc zamiast lamentować, warto dać mu szansę.


Autor: Zilla


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x