„Web of Venom: Funeral Pyre #1” (2019) – Recenzja
Web Of Venom: Funeral Pyre #1 (2019)
Trochę, jak Terminator.
Nowa historia z serii Web of Venom to całkiem sprawnie opowiedziany zeszyt. Wtórny, kojarzący się nieco z Terminatorem (o tym dalej), ale całkiem niezły i wart przeczytania. Oczywiście głównie przez miłośników Pająka, choć nie tylko oni będą bawić się przyzwoicie.

Fabuła zeszytu jest prosta. Oto Carnage od pewnego czasu poluje na tych, którzy przez lata byli nosicielami symbionta. Paru zdążył już wykończyć i szykuje się do zabicia kolejnej ofiary. Tą jest niejaka Andi Benton, znana wcześniej jako Mania. Problem w tym, jak kobieta ma przeżyć starcie z obłąkanym mordercą, skoro sama nie posiada już symbionta, który mógłby jej pomóc…
Cullen Bunn tworzy tu swoiste polowanie rodem ze wspomnianego już Terminatora. Na szczęście nie robi tego w tak nachalny i plagiatorski sposób, jak zrobił Jason Aaron w drugim zbiorczym tomie Wolverine’a, gdzie kazał androidowi z przyszłości ścigać w przeszłości matkę przyszłego wroga. Tak czy inaczej jednak pewną wtórność tu czuć.
Ale czuć też całkiem niezłe napięcie. Jest też klimat, szybkie tempo i solidne wykonanie. Dobra, brudna szata graficzna świetnie pasuje do całości, a wszystko to czyta się szybko i przyjemnie. Nic więcej sensu nie ma pisać. Krótki zeszyt (nieco tylko pogrubiony, niż standardowy), krótka lektura, więc i recenzja nie najdłuższa. Ważne, że komiks nie zawiódł.
Autor: WKP




Wreszcie jakaś sprawiedliwość.