KomiksyTeksty

„X-Factor” #1 (2024) – Recenzja

X-Factor #1 (2024)
X-Back

Pierwszy zeszyt ­X-Factor wydaje się być powrotem do starych dobrych czasów. Niestety tylko wydaje. Zmiana kostiumów na klasyczne nie sprawia, że seria zyskuje klasyczny sznyt, a już na pewno nie zyskuje jakości tamtych komiksów.


FAME, FORTUNE, MUTANTS! From the ashes of Krakoa, a new mutant arms race sweeps the globe! International governments are building their own mutant armies. But only America’s X-Factor has the most powerful, most patriotic, most marketable mutant heroes to stem the tide and make the world safe for democracy! Join Angel, Havok, Frenzy, Feral, Pyro and more as they go from one death-defying mission to another. Who will die? Who will fall in love? Who will be the first to sell out? Like, comment and subscribe to find out!


Ten zeszyt to dobry przykład na to, jak można spartolić coś, czego pozornie spartolić się nie da. Nowe X-Factor to próba odświeżenia jednej z najlepszych mutanckich opowieści – X-Statix Milligana. To, co jednak Milligan zmienił w genialną satyrę na superhero i celebrytów, w rękach Russela zmienia się w kicz, tandetę i rzecz na poziomie plotkarskich magazynów o gwiazdach. Przepaść jakościowa, po prostu przepaść.

To, że spłycono wątek z ambitnym zacięciem tak, że z ambicjami nie ma nic wspólnego to jedno, ale że akcja jest tak miałka, a granie na sentymentach tak pozbawione emocji, to już rzeczy, których w ogóle nie da się zignorować. Wiadomo, jakieś wyższe wartości znikające w komiksie rozrywkowym da się przełknąć, bo to przede wszystkim ma być rozrywka, ale słabej rozrywki już nie. A z tym mamy tu do czynienia. Efekt finalny? Nudnawe przeciętniactwo, z niespecjalnymi ilustracjami. Szkoda czasu.


Autor: WKP

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x