„Amazing Spider-Man: Full Circle #1” (2019) – Recenzja
Amazing Spider-Man: Full Circle #1 (2019)
Spider w kręgu autorów
Ta opowieść miała być wielką innowacją. Jak się domyślacie – nie jest. Marvel zebrał grupę twórców, podzielił ją na siedem zespołów, a każdemu zlecił stworzenie opowieści. Tak zrodził się album Amazing Spider-Man: Full Circle o nowelowej konstrukcji, który nie zaskakuje co prawda, ale okazuje się być zadziwiająco udaną rozrywką, którą autentycznie przyjemnie się czyta.

Całość zaczyna się od misji Pajęczaka dla S.H.I.E.LD. Poter Spider-Man rzucony zostaje na Florydę, przeżywa najgorsze urodziny w dziejach, pojawia się Spider-Ham itd., itd. O co jednak w tym wszystkim chodzi?
To już odkryć będziecie musieli sami, ale jeśli lubicie Pająka (a można go nie lubić?), koniecznie powinniście poznać Amazing Spider-Man: Full Circle. Jak na współczesny twór, na dodatek posklejany różnych fragmentów, całość wypada naprawdę znakomicie. Najlepiej radzi tu sobie, przynajmniej jeśli chodzi o scenariusz, Hickman, ale nawet Jason Aaron jakoś sobie radzi. Owszem, całość czasem jest lepsza, czasem gorsza, jest tu trochę zbędnych momentów, jednak ogół wypada naprawdę dobrze, nawet pod względem epickości, skondensowanej tu do niespełna 90 stron.
I świetnie jest też od strony graficznej. Bachalo, Bagley, Sprouse i Stewart kradną całe show, tworząc kawał dobrego komiksu, ale i reszta ekipy jakoś sobie radzi. W skrócie: sięgnijcie, nie pożałujecie. Aż szkoda, że to nie dłuższa opowieść.
Autor: WKP




Spider-Man zawsze jest niezwykły. Nieważne kto pisze jego opowieść.