„Captain Marvel: Braver & Mightier #1” (2019) – Recenzja

Captain Marvel: Braver & Mightier #1 (2019)

Szał na Kapitan Marvel trwa już od bardzo dawna, a film produkcji Marvel Studios jedynie podsyca coraz większą fascynację tą jakże niesamowicie silną kobietą, stanowiącą niejako symbol feminizmu. Nie trudno się dziwić. Carol Danvers, czyli bohaterka kryjąca się pod pseudonimem Kapitan Marvel, to silna, odważna, niezależna heroina, słynąca również ze swojej zawziętości, upartości i specyficznego poczucia humoru. Jako że i mnie udzieliła się faza na „Kapitan Cud” postanowiłam sięgnąć po one-shot od Jody Houser pod tytułem Captain Marvel: Braver & Mightier. Czy było warto zapoznać się z tym krótkim dziełem?

Carol Danvers obchodzi swoje święto. Chciałaby je spędzić w zwykły, cywilizowany i spokojny sposób. Niestety pozaziemskim istotom się to nie podoba. Kiedy więc Carol staje w obronie Ziemi, dwójka młodych, początkujących dziennikarzy poszukuje chwytliwego pytania, które mogłoby sprawić, że ich kariera się rozwinie. Czy każdemu uda się osiągnąć swój cel?

Captain Marvel: Braver & Mightier to zeszyt dosłownie na jedno posiedzenie i czyta się go maksymalnie w 15-20 minut. Jest to szybka i ciekawa lektura na odprężenie. Nie ma w niej właściwie jakiejś porywającej akcji czy dialogów ani drastycznego rozwoju postaci. Ten jeden wolumin sprawdza się w swojej roli jako relaksujący one-shot. Ciężko powiedzieć mi więc cokolwiek o relacjach między bohaterami czy rozwijającej się fabule, która tak szybko jak się zaczyna, tak się kończy.

Niemniej w tym jednym tomiku ukazano Carol jako pewną siebie i swoich celów kobietę, która jest dumna z tego kim jest i jak doszła do sukcesu. Jest świadoma, że popełniła w życiu wiele błędów, ale tak naprawdę te błędy ukształtowały jej osobowość i to kim jest obecnie, czyli jedną z najpotężniejszych heroin we Wszechświecie. Bez jej życiowych potknięć prawdopodobnie nie stałabym się Kapitan Marvel, którą wszyscy uwielbiają i chcą podążać jej śladem. Myślę, że młodym czytelniczkom/czytelnikom Carol daje więcej odwagi, by zawalczyć o siebie i swoje marzenia. Brakuje nam często pewności siebie, a jest ona kluczem do osiągnięcia celu. Owszem, Carol może przez to wydawać się nieco arogancka, ale ta cecha zbliża ją też do człowieczeństwa. Przecież nikt nie może być idealny.

Za stronę wizualną komiksu odpowiada Simone Buonfantino, a za kolorystykę Erick Arciniega. Kreska jest bardzo dokładna i oryginalna. Sceny walk w kosmosie są może trochę niewyraźnie ukazane, ale generalnie podoba mi się styl wykonania. Barwy również przykuwają oko i pasują do całości. Ogólnie rzecz ujmując, wizualnie Captain Marvel: Braver & Mightier wygląda bardzo korzystnie.

Captain Marvel

Podsumowując, myślę, że warto sięgnąć po ten jeden zeszyt. Czyta się go błyskawicznie i z zainteresowaniem. Nie jest to może bardzo ambitna historia, ale idealna na odprężenie i na zaspokojenie swojej ciekawości, jeśli kogoś, tak jak mnie, zaintrygowała okładka, zwiastująca naprawdę przyjemną historyjkę.


Autorka: Rose (Vombelka)

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o
Przeczytaj poprzedni wpis:
Carnage
„Carnage Vol. 1 #1-5” (2010/2011) – Recenzja

Carnage Vol. 1 #1-5 (2010/2011) Po raz kolejny miałam do czynienia z jednym z moich ulubionych złoczyńców w świecie Marvela

Zamknij