“Fantastic Four: Marvels Snapshot #1” (2020) – Recenzja

Fantastic Four: Marvels Snapshot #1 (2020)
Fantastic First

Fantastyczna Czwórka to pierwsi marvelowscy superbohaterowie. Kwestią czasu było więc, by w linii Marvels Snapshot, w której prezentowane są przygody klasycznych bohaterów, pojawił się komiks o ich losach. I proszę. Trochę bałem się, czy po świetnym pierwszym numerze, drugi dotrzyma mu kroku, ale niepotrzebnie. Busiek i pomagający mu artyści dali radę i powstał kolejny udany komiks (Fantastic Four: Marvels Snapshot #1), po który warto sięgnąć nawet jeśli nie jesteście miłośnikami FF.

Fantastic Four Marvels SnapshotFantastic Four Marvels Snapshot

Our tour through Marvel history continues, showcasing Marvel’s greatest characters from the Golden Age to today, all through the eyes of ordinary people! This time, writers Evan Dorkin & Sarah Dyer (Beasts of Burden, Space Ghost: Coast to Coast, Superman: The Animated Series) and artist Benjamin Dewey (The Autumnlands, Beasts of Burden) tell the tale of the ten-year high-school reunion of the Fantastic Four’s own Human Torch. His hometown of Glenville, Long Island is going wild, and we see it all through the eyes of the Torch’s ex-girlfriend Dorrie Evans and reporter Marcia Hardesty – the preparations, the Torch’s long history in town, the festivities and more. But there’s a strange distance between Johnny Storm and his old schoolmates, one Dorrie knows all too well and Marcia is determined to get to the bottom of. Featuring ex-villains, strange souvenirs, a weenie roast on the beach and, of course, the hulking Inhuman hound known as Lockjaw! Don’t miss the festivities!

To tylko trzydzieści stron komiksu, nic więcej. Niby nie ma gdzie rozwinąć skrzydeł, zbudować dobrej fabuły, jeszcze lepszych postaci… Ale twórcom jednak się udało. Zresztą nie tylko to, FF, jak cała reszta opowieści ze Snapshot, to kawał dobrego komiksu, łączącego sentymentalne spojrzenie na klasyczne historie, z nowoczesną nutą. To hołd, podróż przez losy uniwersum Marvela i bardzo udana opowieść, gdzie nie brak zarówno akcji, jak i spokojnych, życiowych momentów, pozwalających lepiej poznać postacie. I to wszystko na trzydziestu stronach.

I na tych trzydziestu stronach mamy także świetne ilustracje. Pamiętacie komiksy z serii Z archiwum X wydawane na polskim rynku przez SQN? Rysunki i kolor przypominają tamte zeszyty, tylko są jeszcze lepsze i bardziej dopieszczone. I jak mile wpadają w oko.

 

Kto lubi Fantastyczną Czwórkę albo po prostu Marvela czy dobre komiksy superhero, po tę serię może sięgać w ciemno. To co prawda dopiero drugi jej zeszyt, ale już wiadomo, że będzie jednym z najjaśniejszych punktów wydawnictwa w tym roku.


Autor: WKP

1
Dodaj komentarz

1 Wątki/tematy skomentowane
0 Odpowiedzi w temacie
1 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najgorętszy komentarz
1 Komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Diziti

Fantastyczna czwórka była pierwszą grupą bohaterów Marvela. Powstała w 1961 roku. I wyprzedziła i X-MEN i Avengers i inne tego typu grupy.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Giant-Size X-Men Nightcrawler
“Giant-Size X-Men: Nightcrawler #1” (2020) – Recenzja

Giant-Size X-Men: Nightcrawler #1 (2020) Misja Nightcrawlera Pierwszy zeszyt Giant-Size X-Men okazał się bardzo dobrym komiksem. Po Hickmanie jednak niczego

Zamknij