„Loki #1” (2023) – Recenzja
Loki #1 (2023)
Fajny Bóg psot, kłamstw i podstępów
Komiksowy Loki… O ile filmowego lubię, to w komiksach ani ten klasyczny błazen, ani próby odmienienia go jakoś nigdy mi nie podchodziły. Może Straczynski fajnie go zrobił w swoim runie, ale reszta to jakieś pomyłki – a już szczególnie mini-seria pod tym samym tytułem, wydana u nas kiedyś przez wydawnictwo Mucha Comics i markety Carrefour, gdzie jedyne, co warte było uwagi, to rysunki. Więc tym większym zaskoczeniem okazał się ten zeszyt, który fajnie tego Lokiego pokazuje i ogólnie jakoś taki przyjemny ma klimat.
LOKI SAVES THE MARVEL UNIVERSE? He may be the „benevolent” God of Stories now, but Loki’s past as the God of Lies returns to haunt him when ancient, powerful weapons he once built end up scattered across the Ten Realms! Loki must track down these weapons before they fall into the wrong hands and bring about Ragnarok! Surprising guest stars, exciting new characters and startling twists await in this all-new miniseries by rising stars Dan Watters (Sword of Azrael) and Germán Peralta (BLACK PANTHER)!
Ten komiks to takie połączenie fantasy, superhero i przygodówki. Szybkie, treściwe, konkretne i fajnie wykonane. Dan Watters, którego znamy przede wszystkim z komiksów DC, gdzie pokazywał, na co go stać, pisząc o Azraelu czy rozwijając sandmanowe uniwersum, tu też pokazuje, że pisać umie, że ma pomysł i że wie, co chce. No i jakoś mi to podeszło.
Fajnie napisana, prosta, ale dobrze ukazująca postać i jej miejsce w różnych rejonach uniwersum opowieść. Jest trochę gadania, ale ciekawego, jest nieco akcji – bardzo przyjemnie podanej – i fajne balansowanie między różnymi gatunkowymi estetykami. Niby coś oczywistego, tak to właśnie powinno wyglądać przecież w tego typu opowieściach, ale rzadko tak dobrze to wychodziło.
Więc dorzućcie sobie jeszcze bardzo przyjemną dla oka szatę graficzną – sami zresztą widzicie, jak to wygląda – i bierzcie, bo warto. Dobry komiks dla fanów i nie fanów też. I pozytywne zaskoczenie.
Autor: WKP





