„Silk #1-11” (2016) – Recenzja

Silk #1-11

Uwielbiam Spider–Mana. Uwielbiam go od pierwszego spotkania z nim. Od czasów, gdy nastawiałam sobie zegarek na godziny emisji odcinków Spider–Man: The Animated Series na kanale Fox Kids oraz gdy mama, wracając z pracy, kupowała mi w kiosku TM-Semici. Na 12 urodziny poszłam na seans filmu o „Ścianołazie” w reżyserii Sama Raimiego, do tej pory kupuję różnego rodzaju gadżety, długopisy, zeszyty, breloczki, trampki i wszelkiego innego rodzaju tałatajstwo zdobione w Pajęczaka. Krótko mówiąc, mój Spider-Man to ten z przełomu lat 80tych i 90tych, jeszcze przed zamieszaniem z klonami, pajęczymi totemami i układami z diabłem. Dlatego bardzo sceptycznie i z ogromnym dystansem podchodzę do najróżniejszych zmian i nowości w Spider-Versie.

Cindy Moon poznałam kilka dni temu, gdy sięgnęłam po serię Silk Vol. 2 , która zaczęła ukazywać się w styczniu, 2016 roku. Cykl doczytałam do ostatniego wydanego do tej pory zeszytu, czyli #11 (seria jest wciąż w publikacji). Cindy, jako jedna z postaci posiadające pajęcze moce, zaciekawiła mnie od razu, lecz, zważając na moją bezwarunkową miłość do Petera (platoniczną, oczywiście!) oraz na to, jak wiele razy zawodziłam się przy poznawaniu nowości ze Spidey’em związanych, postanowiłam podejść do niej z odpowiednią dozą dystansu i nieufności. Zanim przejdę jednak do omawiania komiksu, należałoby przedstawić po trosze postać superbohaterki o jakże dźwięcznym kryptonimie Silk.

Czytelnicy poznają Pannę Moon w  numerze trzecim Amazing Spider-Man vol. 3 z 2014 roku. Jako, że run Silk jako głównej bohaterki nie skupia się zanadto na jej przeszłości, warto wytłumaczyć to i owo (warto też najpierw przeczytać serię Silk Vol. 1 wydaną wcześniej). Jako uczennica szkoły średniej, Cindy prowadzi dość normalne dla nastolatki życie, pośród głównych aktywności mając uprawianie sportu i zatracanie się w młodzieńczej miłości do rówieśnika, Hektora. Niemniej jednak, gdy jej rodzice odkrywają, że dziewczyna posiada pamięć ejdetyczną (tzw. pamięć fotograficzna, zdolność do odtwarzania złożonych obrazów, dźwięków i innych obiektów z bardzo dużą dokładnością), postanawiają wysłać córkę na obóz naukowy. Los sprawia, iż Cindy zostaje ugryziona przez tego samego radioaktywnego pająka, który wcześniej pokąsał właśnie Petera Parkera. Moon zdobywa moce podobne do Peterowych; jest szybka, zwinna, posiada pajęczy zmysł, a sieć produkuje w sposób organiczny za pomocą dłoni (wyrzutnie nie są w ogóle potrzebne). Mimo zdobycia tak niesamowitych umiejętności, dziewczynie zagraża wielkie niebezpieczeństwo – jej obecność wyczuł Morlun, łowca wszelkich istot o nadludzkich mocach związanych ze zwierzętami (ze szczególnym wyróżnieniem tych około-pajęczych). Cindy, pod wpływem człowieka imieniem Ezekiel Sims, decyduje się na schowanie w wyposażonym przez Simsa bunkrze, dla bezpieczeństwa swojego i swojej rodziny. Młoda dziewczyna spędza w odosobnieniu 10 lat, poznając świat z materiałów, jakie zgromadził Sims.

Fabuła Silk Vol. 2 skupia się na tym, jak Cindy radzi sobie ze swoim życiem kilka lat po opuszczeniu bunkra. Bohaterkę zastajemy w dość trudnym momencie – rodzice dziewczyny zniknęli, próbując znaleźć lek na „przypadłość” córki, a brat głównej bohaterki okazuje się być członkiem gangu Goblinów. Silk zostaje wplątana w konflikty między superbohaterami; a raczej superbohaterkami, gdyż pierwsze skrzypce grają tutaj zdecydowanie odważne kobiety w trykotach. Grająca na kilka frontów Silk, ponad polecenia, które dostaje od swoich przełożonych, stawia sobie jako najważniejsze zadanie odnalezienie rodziców i dowiedzenie się prawdy o ostatnich kilku latach z przeszłości młodszego brata. Tak więc, Cindy, „pająkując” sobie bohatersko pod osłoną nocy, wykonuje rozkazy kilku z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek Marvela – Black Cat i Mockingbird. Obie kobiety manipulują umiejętnie niedoświadczoną młodą superbohaterką, sprawdzając jej lojalność, zdolności i przydatność w roli agentki. W tle konfliktu między super-kobietami czytelnicy mają okazję poznać życie codzienne Silk – jej pracę w Fact Channel News, gazety prowadzonej pod doświadczonym okiem J. Jonah Jamiesona (tak, tego JJJ!) oraz perypetie w sferze prywatnej, opierające się głownie na wiecznym unikanie związków i relacji międzyludzkich, jak to często przy prowadzeniu podwójnego życia bywa.

Największy dylemat, jaki miałam po przeczytaniu dostępnych obecnie komiksów, to jednoznaczne stwierdzenie, czy podobał mi się on, czy nie. Dalej nie umiem podjąć tej decyzji, czekam więc na kolejne numery, by dokończyć historię i w pełni ją przeanalizować. Postać Silk ujęła mnie, lecz nie jako superbohaterka, a jako dziewczyna. Komiks idealnie pokazuje rozterki Cindy, te związane z jej pajęczą stroną, ale i bardzie przyziemne perypetie młodej reporterki w życiu zawodowym i prywatnym. Ponad to, Cindy co rusz rzuca do czytelnika, jak i innych postaci w komiksie, niewybrednymi dowcipami, nadając sytuacjom ten dobrze znany humorystyczny charakter, nie bez powodu kojarzony z przygodami Petera. I tu właśnie czuję zgrzyt – żarty i teksty Cindy pasują do sytuacji, są świetnie zestawione z jej charakterem, a także z tłem fabularnym, lecz bardzo trąca mi to zwykłym przekalkowaniem cechy wprost od oryginału, czyli Parkera. Kolejną wadą, w moim prywatnym odczuciu, jest fakt, iż komiks rysowany jest z numeru na numer przez inną artystkę. Do tej pory pod opisem „rysownik” pojawiły się trzy nazwiska: Stacy Lee (numery #1, #9), Tana Ford (numery #2, #3, #6, #7, #8, #10, #11) oraz Veronica Fish (numery #4, #5). Rysunki pań Lee i Fish ujęły mnie, kreska podoba mi się niezmiernie, przypominając stare dobre czasy, zaś twórczość Ford nie przemawia do mnie ani trochę, kojarząc mi się z estetyką serialu Beavis and Butt-Head, sprawiając wrażenie, że każda kreska jest przypadkowa, kontury niedokończone, a pomysły na przedstawienie wyglądu poszczególnych osób nieciekawe. Tak bardzo różniących się od siebie stylów nie widziałam już dawno, wygląda to chaotycznie i mnie osobiście wprawia w lekkie poirytowanie.

Jest jednak i kilka zalet, które dostrzegałam w Silk. Nigdy nie byłam wielką fanką Black Cat, czytałam kilka jej samodzielnych historii, lecz nie czekam na kolejne jej pojawienie się na kartach komiksów z zapartym tchem. Nie mniej jednak, uważam, że w tej historii postać Kocicy przedstawiona została nader interesująco. Nie jest „ani zła, ani dobra”, jak sama stwierdza, wykonuje swój plan krok po kroku, nie spiesząc się i starannie dobierając sojuszników. Jej wypowiedzi porywają i każą  czytelnikowi rozważać czy jej idee (nie) są jednak tymi słusznymi. Kolejnym pozytywnym, moim zdaniem pomysłem, jest pojawienie się pewnej postaci z przeszłości Silk. Nie zdradzając zbyt wiele, mogę powiedzieć, iż mimo tego, że w miarę czytania odbiorca jest w stanie domyśleć się kim owa zamaskowana postać jest, sceny z jej udziałem łapią za serce i sprawiają, że w pewnym momencie patrzymy na samą Silk z zupełnie innej strony, dostrzegając jak bardzo jest ona zagubiona i samotna.

Nie byłabym szczera, gdybym powiedziała, że omawiany cykl mnie porwał i wgniótł w fotel (co się poniektórym tytułom już zdarzało, ot Spider-Man Blue). Niemniej jednak, historia ma swój urok, jest przemyślana i na pewno doczytam ją do końca. Wiem jednak, że nie będę wyczekiwać z wypiekami na twarzy kolejnych numerów. Pajęczym zwyczajem przysiądę, spokojnie poczekam i spałaszuję kompletny cykl gdy już będzie na wyciągnięcie dłoni (nogogłaszczek? Wiecie, takich pajączkowych).


Autorka: Michiru

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
Black Widow
„Black Widow #1-4” (2016) – Recenzja

Black Widow #1-4 Natasza Romanoff a.k.a. Czarna Wdowa, były szpieg KGB i agentka sowieckiego wywiadu. W końcu uciekła ona do

Zamknij