“Spider-Man 2099: Spiderversum” – Recenzja

Spider-Man 2099: Spiderversum

Kolejnym z majowych komiksów Egmontu jest drugi tom serii Spider-Man 2099, którego podtytuł tym razem to Spiderversum. W jego skład wchodzi materiał pierwotnie opublikowany na łamach zeszytów Spider-Man 2099 #6-12 z przełomu lat 2014/2015. Album zawiera 156 stron, a jego cena okładkowa to 39,99 zł.

Spider-Man 2099, Spiderversum

Za historię tu przedstawioną odpowiada pisarz i scenarzysta Peter David (który, należy dodać, jest laureatem Nagrody Eisnera). Fabuła drugiego tomu przygód Człowieka-Pająka z przyszłości jest rozwinięciem eventu Spiderversum (co oczywiście sugeruje podtytuł), w związku z tym nie ma sensu brać się niego, jeśli nie zapoznaliście się z dwoma poprzednimi głównymi tomami dotyczącymi tego wydarzenia. Nie spoilerując więcej, łapcie skrótowy opis fabuły:

Miguel O’Hara wrócił do domu, ale nie jest w nim bezpieczny. Musi znaleźć sposób na pokonanie Dziedziczących, którzy polują na Spider-Manów ze wszystkich światów. Jednak wrogowie depczą mu po piętach. Czy zdąży dołączyć do reszty Pająków, zanim stoczą decydującą bitwę? I czy cena, którą zapłaci za podróże między wymiarami, nie okaże się zbyt wysoka?

Tego będziecie musieli dowiedzieć się sami. Ja jedynie dodam, że Miguel to kompletnie inny pająk niż Peter, Otto, Miles czy jakakolwiek inna inkarnacja tej postaci, więc nie oceniajcie książki (komiksu) po okładce, bo możecie się na tym przyjechać. W tym wypadku nawet bardzo. Mnie do gustu szczególnie przypadł wątek z Maestro, czyli z podstarzałą wersją Hulka z przyszłości. I choć nie jest to może najważniejsze, na pewno można traktować to jako miłą odskocznię od Dziedziczących i całej pajęczej wojny z nimi związanej. Akcja tomu prowadzona jest raczej dość równomiernie. Nie mogę powiedzieć, abym się jakoś podczas lektury nudził. Co najwyżej dorzuciłbym przedstawione tu wydarzenia do głównego tomu Spiderversum, zamiast umieszczać je w osobnej książeczce.

Ciekawie ukazano tu relacje pomiędzy Miguelem i kilkoma innymi alternatywnymi wersjami Sieciogłowego, choć do moich ulubionych momentów spokojnie mógłbym zaliczyć wszystkie jego rozmowy z Parkerem, który w jego świecie/wymiarze uważany jest niejako za legendę.

Spider-Man 2099, Spiderversum

Szata graficzna S-M 2099: Spiderversum prezentuje się naprawdę ślicznie. Odpowiada za nią trio: Will Sliney, Antonio Fabela oraz Andres Mossa, którzy naprawdę się przyłożyli. Całość wygląda dość, a nawet bardzo, rysunkowo. Powiedziałbym nawet, że ilustracje można by spokojnie porównać do jakiegoś serialu animowanego lub zastosować taki styl w do stworzenia całkiem nowego. Należy też dodać, że rysunki są bardzo dopracowane i wyglądają mocno zachęcająco (również z uwagi na bardzo żywą kolorystykę). Przynajmniej dla mnie, gdyż coś takiego bardzo wpada mi w oko i sprawia, że na długo zapamiętuje poszczególne kadry.

Polskie wydanie nie różni się niczym od tego, co do tej pory dostarczył Egmont. Usztywniona obwoluta, cover arty (obrazki okładkowe z przodu i z tyłu), a także grzbiet z nazwą albumu, jego numerkiem i symbolem. Wewnątrz dostajemy strony nadrukowane na wysokiej jakości kredowym papierze, który sprawia, że człowiek od razu chce się zapoznać z lekturą (zapachu tuszu nie da się zastąpić). Koniec komiksu wieńczy galeria okładek zeszytów Spider-Man 2099 #6, 7, 8, 10, 11 i 12, a także szkice poszczególnych plansz. Do tego dostajemy też zapowiedź eventu Secret Wars (Tajne Wojny), dzięki któremu doszło do zakończenia linii wydawniczej Marvel NOW i rozpoczęcia All-New, All-Different Marvel. Za tłumaczenie z języka angielskiego odpowiada pan Tomasz Kupczyk.

Spider-Man 2099, Spiderversum

Cóż więcej mogę dodać? Jeśli czytaliście lub macie zamiar wziąć się za cały event Spiderversum, dobrze by było także zapoznać się z jego rozwinięcie w postaci tego albumu. Jeśli nie, możecie go sobie odpuścić. Chyba, że jesteście fanami Miguela lub po prostu chcecie przekonać się, czym różni się on od znanego wszystkim Parkera, a także jaki miał wpływ na całą bitwę z Inheritors.

Czy polecam? Jako osoba, która niejako uważa się za fana wszelkich Spider-herosów, mogę powiedzieć, że tak. Jednakże tylko i wyłącznie w komplecie z Nie z tego czasu (poprzednim tomem tej serii) oraz z pierwszym, jak i drugim albumem głównego Spiderversum. W innym wypadku mogą wystąpić pewne trudności z odbiorem treści. Bo po co czytać coś, czego się nie rozumie? Sensu w tym tyle, co kot napłakał.

Mam również nadzieję, że Egmont przedłuży opisany tu przeze mnie cykl, chociaż jego kontynuacja to już inna marka/inicjatywa wydawnicza. Chodzi o to, że S-M 2099: Spideversum jest ostatnim tomem z linii Marvel NOW, który dotyczy tego bohatera. Kolejne wydania zbiorcze zawierają zeszyty (2015-2017) zaliczające się do następnego runu (z All-New, All-Different Marvel). Tam Spider-Man 2099 otrzymał swój nowiutki biały kostium. W dodatku niejako utknął na Ziemi-616.

Spider-Man 2099


Autor: SQ


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja was przekonała do zakupu, to serię/tom możecie nabyć tutaj.

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o
Przeczytaj poprzedni wpis:
Daredevil
“Daredevil: Nieustraszony!” (tom 4) – Recenzja

Daredevil: Nieustraszony Tom 4 Daredevil zaistniał w wyobraźni czytelników już w 1964 roku, za sprawą Stana Lee i Billa Everetta.

Zamknij