“Timely Comics: Invincible Iron Man #1-3” – Recenzja

Timely Comics: Invincible Iron Man #1-3

W czerwcu tego roku wystartowała całkiem nowa, a właściwie to stara-nowa inicjatywa Marvela o nazwie Timely Comics. Czym więc jest to całe Timely Comics? Jest to poprzednia nazwa wydawnictwa, która używana była jeszcze zanim powstało całe wydawnictwo Marvel Comics.  Akcja ma na celu sprzedaż reprintów rozpoczętych niedawno serii z uniwersum All-New All-Different (umiejscowionym po wydarzeniach przedstawionych w evencie Secret Wars) w niskich cenach. Tytuły objęte inicjatywą Timely Comics będą dostępne w cenie trzech dolarów za trzy pierwsze numery danej serii komiksów. W takim wypadku kupujemy nie jeden, a trzy komiksy w cenie jednego.

Skoro już wiecie czym jest Timely Comics, pora przejść do sedna.
Dziś zmierzymy się z trzema pierwszymi numerami serii Invincible Iron Man, które zostały wydane niedawno właśnie jako reprint z okazji wystartowania wcześniej wspomnianego Timely Comics.

Invincible Iron Man to według mnie (i chyba nie tylko mnie) najlepiej prezentująca się seria z obecnie wydawanych przez Marvela komiksów. Seria liczy sobie aktualnie dwanaście numerów i trzyma naprawdę wysoki poziom jeśli o fabułę chodzi, nie spadając przy tym poniżej ani na chwilę. Nie będę Wam tutaj opisywać tego co się dzieje czy streszczać wydarzeń. Ci co czytali, sami wiedzą czego można się spodziewać. Ci zaś, którzy nie wiedzą, sami powinni przeczytać. Ja mogę co najwyżej zdradzić, że sama akcja przez trzy pierwsze zeszyty rozwija się dość wolno, ale nie jest to w żadnym wypadku zarzut, bowiem każdy numer serwuje czytelnikowi coś, co powoduje u niego wytrzeszcz gałek ocznych. Sam początek historii wygląda zatem następująco – Tony Stark uznaje, że musi wejść ze swoją technologią, a przy tym ze swoim alter-ego – Iron Manem – na kolejny poziom, przez co będzie mógł zdziałać więcej, powstrzymywać jeszcze groźniejszych przeciwników, a jego „super-bohaterowanie” będzie ogólnie mówiąc „wydajniejsze”.

Czym byłaby historia o Iron Manie, gdyby nie tytułowy bohater – Tony Stark? Jest on tutaj przedstawiony… wyśmienicie. Znam tę postać, odkąd byłem w stanie składać literki do kupy. Czytałem jego przygody na łamach komiksów od małego. Gościa widziałem też w niezliczonej ilości kreskówek, animacji i fanowskich tworów, ale nigdzie nie był on tak dobrze przedstawiony jak w nowym Invincible Iron Man (może prócz filmowej wersji Tony’ego z MCU, gdzie odgrywa go genialny Robert Downey Jr.). Ten Stark jest tym, kogo fani pokochali dawno temu – cynicznym bucem operującym ironią z taką precyzją, jak chirurg posługujący się skalpelem, który ma wszystkich za mniej inteligentnych od siebie. W dodatku uwielbia on samego siebie i najchętniej klepałby się sam po pleckach przy każdej możliwej okazji. Jest pewny siebie, ale też zabawny, przystojny i wszystkie laski lecą na niego z siłą większą niż sama grawitacja. Jeśli ktoś nie zna Iron Mana jakoś długo, to może on wydawać się lekko irytujący, ale taki jest urok tego bohatera. Stark w Invincible Iron Man jest tak barwny, jak tylko się da i kradnie po prostu każdy moment (najlepsze są jednak jego rozmowy z hologramowym A.I – Friday).

Prócz głównego bohatera, Invincible Iron Man #1-3 prezentuje czytelnikowi też kilka innych postaci, w tym Doctora Dooma (w swojej nowej, ludzkiej wersji), Madame Masque (czarny charakter) czy Doctora Strange’a. Wokół pierwszej dwójki toczy się cały wątek, zarysowany na przestrzeni trzech pierwszych numerów serii, który dotyczy magii i artefaktów z nią związanych. Doctor Strange z kolei będzie pomagał Starkowi w zrozumieniu i uporaniu się z całym tym bajzlem. Co ciekawe, Stark od zawsze ma problem z uwierzeniem w magię, bo sam jest naukowcem i wszystko chce tłumaczyć w sposób racjonalny, dlatego całe zamieszanie będzie dla niego jeszcze trudniejsze w odbiorze i naprawieniu. Jak pisałem już wyżej, nie chcę tu streszczać wydarzeń czy spoilerować. Przekonajcie się sami, a wierzcie mi – naprawdę warto. Szczególnie za tak niewielką kwotę jak 3 dolary. Po drugie – za fabułę odpowiada Brian Michael Bendis, który ma na swoim koncie całą masę świetnych historii, jednak najlepiej idzie mu pisanie wstępów do różnorakich opowieści. Nie brakuje tu też zwrotów akcji, które przyprawią o ból głowy (w tym pozytywnym znaczeniu… o ile głowa może boleć pozytywnie).


Jeden z najlepszych momentów z IIM #1-3.
PS. Też chcielibyście zobaczyć tę scenę w MCU? 😉

Jeśli o warstwę artystyczną chodzi, to cały run Invincible Iron Man prezentuje się obłędnie. David Marquez odpowiedzialny za ilustracje i Justin Ponsor dobierający kolory, robią taką robotę, że głowa mała. Obaj panowie serwują czytelnikom przepiękne grafiki, które zachęcają do dalszego czytania. Na szczególne uznanie zasługują wszystkie sceny walk i kadry rozkładające się na dwie strony (nawet te, gdzie mamy tylko rozmowy), które czyta się niezwykle łatwo, a do tego przyjemniej. W dodatku styl zastosowany w serii ułatwia bohaterom wyrażanie emocji, a sceny walk wyglądają jeszcze bardziej efekciarsko (szczególnie wszystkie iskry, wiązki energii i momenty, w których zbroja Iron Mana wyczynia prawdziwe cuda), powodując że chce się więcej i mocniej. Na plus zaliczyć też trzeba kolory, które dostosowane są do nastroju ukazanego na kartach komiksu. Jeśli jest poważniej, barwy są chłodniejsze. Jeśli akcja zaczyna „nabierać rumieńców”, kolory stają się cieplejsze. Dzięki temu wszystkiemu Iron Man wygląda lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Summa summarum, pozostaje mi tylko szczerze polecić nie tylko trzy pierwsze zeszyty Invincible Iron Man, ale cały run, który czyta się naprawdę dobrze, nie odczuwając przy tym nudy czy powtarzalności. Jest akcja, jest dużo zabawnych momentów, jest po prostu czad. Mnie całość przypadła do gustu i mam szczerą nadzieję, że spodoba się też i Wam. Pora opróżnić portfel, ludzie.


Autor: SQ



Komiks dostarczony został przez sklep ATOM Comics.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Podziel się z nami swoim komentarzem.x
()
x

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij