“Ultimate Spider-Man” (Tom 6) – Recenzja

Ultimate Spider-Man (Tom 6)
Rzeź

Pamiętam początki świata Ultimate. Ileż to było kontrowersji, kiedy kolejni bohaterowie stawali się postaciami opowiedzianymi na nowo pod szyldem tej linii wydawniczej, ileż pytań czy Marvel ostatecznie zastąpi w ten sposób stare serie i ile dociekań, co z doskonale znanych już fabuł, które Bendis, Millar, Ellis i im podobni zamierzali odtwarzać po swojemu trafi do tutejszego kanonu. W przypadku cyklu Spider-Man, Bendis powiedział wówczas, że chce przyziemnych opowieści. Żadnych kosmicznych symbiontów, żadnych klonów, nawet Venoma uczynił eksperymentem medycznym, trzymając się swojego postanowienia. Do czasu, kiedy wprowadził do fabuły Carnage’a. Co nie zmienia faktu, że wyszedł mu z tego kolejny rewelacyjny komiks, który zachwyci miłośników Pajęczaka.

Ultimate Spider-Man

Relacja między Peterem, MJ i Gwen zagęszcza się od kiedy Stacy wie o tym, kto kryje się pod pajęczą maską. Niestety kolejne pojedynki, w tym m.in. z Punisherem sprawiają, że ciało Petera wzbogaca się o kilka nowych ran. Nie chcąc mieszać w to ukochanej, którą urazy przyprawiają o mdłości, Parker udaje się po pomoc do doktora Curta Connersa. Nie wie, jak bardzo odmieni to jego życie. Conners decyduje się zbadać pozostawioną przez chłopaka krew, a zaintrygowany wynikami namawia go na eksperyment, który ma pokazać prawdę o mocach Pająka i tym, co zachodzi w organizmie Parkera. Peter nie jest jednak świadomy, że Conners wraz ze swoim pomocnikiem Benem Reillym posunie się za daleko, a wychodowana z krwi Petera istota, klon, stanie się zagrożeniem nie tylko dla mieszkańców NY, ale przede wszystkim bliskich Parkera…

Potem otrzymujemy trzy luźne opowieści. W pierwszej z nich Peter odkrywa, że jest w ciele Wolverine’a, podczas, gdy Wolvie trafił w jego ciało. W drugiej Johnny Storm z powodu nie skończenia liceum, przybywa do szkoły Petera dokończyć edukację i zaczyna spotykać się z jedną z doskonale znanych nam postaci. Całość kończy opowieść o tym, jak Ben Urich na rozkaz JJJ zabiera Petera w teren, żeby zrobić artykuł o Dr. Strange’u. Spotkanie to przerośnie oczekiwania wszystkich…

Ben Reilly, Carnage, Punisher, Jaszczur, Jean De Wolff, Dr. Strange… Oj zaczyna się dziać i to jakże ciekawie. Czyżby Bendis sprzeniewierzył się własnym zasadom, które miały uchronić serię od tego (czyt. klony), co głupotą niemal pogrążyło starego Amazing Spider-Mana? A może miał doskonały pomysł, by wbrew pierwotnym zamierzeniom uczynić tę jedną z największych Pajęczych Sag wreszcie należycie znakomitą opowieścią? Cokolwiek przyświecało Bendisowi przy pisaniu tego tomu (a wierzę, że jest to druga opcja), udało mu się znakomicie. Wyważenie pomiędzy akcją, a momentami spokojnymi, prywatnymi, intymnymi wręcz, ciekawe rozwiązania fabularne i solidne retardacje uczyniły z tego komiksu kawał świetnej historii obrazkowej z porcją wzruszeń. A do tego wreszcie okazuje się co takiego od kilkunastu zeszytów Flash chciał od Petera.

Oprócz tych elementów mamy tu oczywiście świetną akcję, znakomity klimat, doskonałe rozbudowanie psychologicznego portretu bohaterów, wyśmienite tło obyczajowe, humor, żonglowanie pajęczymi motywami… Nieco słabiej jest w drugiej części albumu we wspomnianych luźnych opowieściach. Tu co prawda wątki obyczajowe urzekają, ale tym razem akcja nieco kuleje, a humor nie powala na kolana. Czytając te zeszyty, odnosi się wrażenie, jakby po serii tragedii i ważnych kwestii, chwile te miały być swoistym wytchnieniem. Odpoczynkiem. Trochę szkoda, niemniej nadal bawiłem się lepiej, niż przy innych tego typu komiksach.

Pod względem graficznym całość jak zawsze jest znakomita. Bagley co prawda w Ultimate nie jest u szczytu formy, niemniej radzi sobie świetnie, a Carnage w jego wykonaniu (plus świetne sceny z kominem, pamiętane z pierwszej sagi klonów) to naprawdę doskonała robota. I jak przy tym klimatyczna, a zarazem potrafiąca znakomicie zagrać na sentymentach długoletnich fanów postaci – tak jak i scenariusz zresztą.

Kto lubi Spider-Mana, koniecznie powinien poznać nie tylko ten tom, ale po prostu całą serię. Zakocha się w niej i tylko będzie chciał więcej i więcej. A że dalsze tomy będą równie dobre, a momentami nawet lepsze, jest na co czekać.


Autor: WKP


Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Egmont Polska. Jeśli recenzja was przekonała do zakupu, to serię/tom możecie nabyć tutaj.

1
Dodaj komentarz

1 Wątki/tematy skomentowane
0 Odpowiedzi w temacie
1 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najgorętszy komentarz
1 Komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Diziti

Niektórzy myślą, że Spiderman to zgrana karta. A tutaj autorzy pokazują, że można go pokazać z ciekawej strony. Oby więcej takich autorów.

T.A.R.C.Z.A. zmusiła nas do śledzenia twoich poczynań poprzez pliki cookie! Czym są T.A.R.C.Z.A. i pliki cookie dowiesz się tutaj.

Co to są pliki cookies? Cookies, zwane również ciasteczkami (z języka angielskiego cookie oznacza ciasteczko) to niewielkie pliki tekstowe (txt.) wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (najczęściej na twardym dysku). Parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Ciasteczka są stosowane najczęściej w przypadku liczników, sond, sklepów internetowych, stron wymagających logowania, reklam i do monitorowania aktywności odwiedzających. Jakie funkcje spełniają cookies? Cookies zawierają różne informacje o użytkowniku danej strony WWW i historii jego łączności ze stroną. Dzięki nim właściciel serwera, który wysłał cookies, może bez problemu poznać adres IP użytkownika, a także na przykład sprawdzić, jakie strony przeglądał on przed wejściem na jego witrynę. Ponadto właściciel serwera może sprawdzić, jakiej przeglądarki używa użytkownik i czy nie nastąpiły informacje o błędach podczas wyświetlania strony. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie są kojarzone z konkretnymi osobami przeglądającymi strony, a jedynie z komputerem połączonym z internetem, na którym cookies zostało zapisane (służy do tego adres IP). Jak wykorzystujemy informacje z cookies? Zazwyczaj dane wykorzystywane są do automatycznego rozpoznawania konkretnego użytkownika przez serwer, który może dzięki temu wygenerować przeznaczoną dla niego stronę. Umożliwia to na przykład dostosowanie serwisów i stron WWW, obsługi logowania, niektórych formularzy kontaktowych. Udostępniający używa plików cookies. Używa ich również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. To pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze strony internetowej i pozwala ulepszać jej strukturę i zawartość. Oprócz tego, Udostępniający może zamieścić lub zezwolić podmiotowi zewnętrznemu na zamieszczenie plików cookies na urządzeniu użytkownika w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania strony WWW. Pomaga to monitorować i sprawdzać jej działania. Podmiotem tym może być między innymi Google. Użytkownik może jednak ustawić swoją przeglądarkę w taki sposób, aby pliki cookies nie zapisywały się na jego dysku albo automatycznie usuwały w określonym czasie. Ustawienia te mogą więc zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym przesłaniu na urządzenie użytkownika. Niestety, w konsekwencji może to prowadzić do problemów z wyświetlaniem niektórych witryn, niedostępności niektórych usług. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj --> https://rodoporadnik.pl/polityka-prywatnosci-cookies/

Zamknij

Przeczytaj poprzedni wpis:
Astonishing X-Men
“Astonishing X-Men: Życie X” (Tom 1) – Recenzja

Astonishing X-Men: Życie X (Tom 1) Nowe szaty X-Men Kto czytał All-New X-Men i Uncanny X-Men Briana Michaela Bendisa ten

Zamknij